Opublikowano Dodaj komentarz

2 etap koreańskiej pielęgnacji – żel do mycia twarzy

Jeżeli jeszcze nie przeczytałaś poprzedniego postu, odsyłam Cię do niego, abyś zapoznała się z pierwszym etapem koreańskiej pielęgnacji.

Po umyciu twarzy olejkiem czas na zmycie pozostałości zanieczyszczeń. Użyj kosmetyku na bazie wody i wybierz ten który jest dostosowany do stanu Twojej cery.

Żele do mycia twarzy marki Tony Moly zapewnią skórze świeże oczyszczenie. W połączeniu z wodą zamieniają się w piankę delikatnie oczyszczając, dzięki czemu idealnie nadają się do użytku każdego dnia. Każdy żel wzbogacony jest o inne składniki, dzięki czemu możesz wybrać idealne oczyszczanie dostosowane do potrzeb swojej skóry.

  • Aloes: zawiera 96% ekstraktu z aloesu, aby nawilżyć i ukoić suchą, wrażliwą skórę i uzyskać nawilżające oczyszczenie. 
  • Cytryna: natchniona witaminą C rozjaśnia skórę i wyrównuje jej koloryt dla uzyskania bardziej promiennej cery. 
  • Czerwony grapefruit: orzeźwiający żel myjący bogaty jest w antyoksydanty. Uelastycznia skórę nadając jej młodszy wygląd.
  • Jagoda: bogata jest w witaminy i minerały. Delikatnie nawilża i pozostawia skórę miękka i wygładzoną.
  • Acerola: oparta na ekstrakcie z aceroli, zapewniająca zdrowy, młody  i świetlisty wygląd skórze.

Obecnie na naszej stronie jest promocja na wszystkie żele – pojemność aż 180 ml

Opublikowano 2 komentarze

1 etap koreańskiej pielęgnacji – olejek myjący

Na wstępie pamiętaj, że oczyszczanie twarzy stanowi podstawę koreańskiej pielęgnacji i powinno przebiegać w dwóch etapach. Dzięki temu już po niedługim czasie Twoja skóra stanie się miekka, gładka i bardziej promienna. 

Kiedy nasza skóra jest dogłębnie oczyszczona, pozostałe kosmetyki będą lepiej się wchłaniać i skuteczniej działać. 

Nie kładź się spać w makijażu – to najgorsze co możesz zafundować swojej skórze. Prowadzi to nie tylko do zatykania porów oraz powstawania wyprysków, ale także przyśpiesza starzenie skóry, czego wynikiem są wolne rodniki, które jeżeli nie zostają zmyte z naszej skóry, czynią szkody przez całą noc. Wolne rodniki, które unoszą się w powietrzu powodują uszkodzenie komórek skóry i tym samym rozpad naturalnej elastyny i kolagenu. Te ostatnie mają za zadanie utrzymać skórę jędrną i sprężystą. 

Tak jak już wcześniej wspomniałam oczyszczanie powinno przebiegać dwuetapowo. Najpierw umyj twarz kosmetykiem na bazie olejku a następnie kolejnym na bazie wody. 

Dzisiaj zajmiemy się pierwszym etapem.

Charlotte Cho – autorka bestsellera „ Sekrety urody Koreanek” zaleca, aby przed nałożeniem olejku użyć płatka kosmetycznego namoczonego płynem do demakijażu, jeżeli masz wodoodporny lub mocniejszy makijaż. Osobiście omijam ten krok i w ogóle nie używam płatków kosmetycznych, aby dodatkowo nie naciągać skóry. Cały makijaż zawsze świetnie zostaje usunięty olejkiem do twarzy – Apricot Deep Cleasing Oil marki Tony Moly, na bazie moreli, która swoją drogą jest zbawienna dla naszego organizmu także w wersji surowej – oraz żelem do mycia twarzy. 

Olejki do mycia twarzy nadają się do każdego typu cery, w tym do cery wrażliwej i ku zdziwieniu większości – przede wszystkim – do cery tłustej i mieszanej. Co ważne nie zatykają porów – a wręcz przeciwnie dogłębnie je oczyszczają. Zatem olejek ma za zadanie połączyć się z nadmiarem sebum i zostaje razem z nim „wyprowadzony” ze skóry. Pamiętaj także, aby uprzednio nie namaczać twarzy ani nie łączyć olejku z wodą, po prostu użyj olejek bezpośrednio na twarz. Przy aplikacji olejku zrelaksuj się i wykonaj masaż twarzy, który dodatkowo poprawi krążenie i przyczyni się do uzyskania zdrowszego kolorytu cery. Następnie spłucz ciepłą/ letnią wodą. Od razu zauważysz, że skóra nie jest tłusta a stała się bardziej miękka i promienna. 

Szczerze polecam Wam olejek do mycia twarzy  Apricot Deep Cleasing Oil  marki Tony Moly 

Nie rozstaję się z tym olejkiem od momentu kiedy użyłam go po raz pierwszy. Wystarcza na ok 2-3 miesiące stosowania. 

Unikaj czystych olejków, które ciężko usunąc z twarzy za pomocą wody. Olejki myjące są specjalnie przystosowane do oczyszczania. 

Dodatkowa wskazówka: 

Pamiętaj, aby używać osobnego ręcznika do wycierania twarzy. Wycieranie twarzy w tym przypadku również brzmi zbyt dosadnie. Należy kilkakrotnie delikatnie przyłożyć ręcznik do twarzy, aby ją osuszyć – a to wszystko w imię unikięcia naciągnięcia skóry i powstania zmarszczek, a tego chyba chcemy unikąć prawda? 

A jaka jest Wasza przygoda z olejkiem, stosujecie dwuetapowe oczyszczanie? Czy używacie tylko żelu do mycia twarzy?

Opublikowano Dodaj komentarz

Koreańska pielęgnacja – zaczynamy!

Na Zachodzie, jak wspomina Charlotte Cho autorka głośnego bestsellera „Sekrety urody Koreanek” do pielęgnacji skóry twarzy        podchodzi się jak do obowiązku, który trzeba szybko odhaczyć przed pójściem spać. Nawet i to czasami nas przerasta, i najzwyklej            w świecie, szczególnie po męczącym dniu, idziemy spać w makijażu, czego nasza skóra już nam niestety nie wybacza. W Korei, skąd wywodzi się pielęgnacyjny rytuał, dbanie o skórę swojej twarzy, a także o skórę całego ciała stało się przyjemnością i sposobem na relaks, a efekty takiego podejścia (wierzcie mi, że już w niekrótkim czasie) są widoczne gołym okiem. Kolejną przepaścią dzielącą Azję od Europy czy innych zakątków świata, jest to co powinno dotyczyć wszystkich naszych problemów, a mianowicie starać się im zapobiegać, a nie czekać na moment kiedy będziemy musieli stawić im czoła. Głównie mam na myśli to, że staramy się maskować problemy zamiast im zapobiegać. Przyznacie mi rację, że lepiej wygląda delikatnie rozświetlona i zdrowa twarz, pokryta lekkim kremem BB (który ma za zadanie delikatnie ujednolicać, nawilżać czy zmatowić cerę – w zależności od rodzaju kremu, a także chronić naszą skórę przed promieniowaniem) aniżeli tona ciężkiego podkładu, który nie daje skórze oddychać, często pokrytego dodatkową warstwą pudru – a to wszystko w imię zamaskowania pryszczy, zaczerwienień, zaskórników… Ciesze się, że coraz częściej na naszych ulicach widzę jednak tą pierwszą opcję.

Koreańskie kosmetyki wzbudziły światowy zachwyt i po przetestowaniu ich niemałej ilości wcale się temu nie dziwie. Co prawda na samym początku ciężko mi było zastosować się do wszystkich kroków pielęgnacyjnych, bo do tej pory myłam twarz tylko pierwszym lepszym żelem drogeryjnym a czasem i mydłem, jeżeli przypomniałam sobie o kremie to również go zaaplikowałam. I to na tyle mojej dbałości      o cerę. Dużo więcej czasu poświęcałam na marudzenie, dlaczego muszę być „skazana” na mieszaną/przetłuszczającą się skórę.                Jak się szybko przekonałam ten „wyrok” nie był prawomocny 😉 W momencie kiedy wpadła w moje ręce książka Charlotte, którą wcześniej zauważyłam gdzieś w otchłani Internetu 😉 zmieniło się moje myślenie na temat pielęgnacji. Nie powiem, bo nawet nie o tyle zmiana myślenia, co nastąpiła rewolucja i odkryłam sposób na życie! Ale o tym może nieco później…  Oczywiście oprócz wielu zalet takich jak naturalne składniki, piękne opakowania, przede wszystkim zadziwiła mnie wydajność tych kosmetyków. Nie powiem Wam, że wszystkie wystarczą na 4 miesiące stosowania ale w przypadku większości tych które stosuję, tak własnie jest! W następnym poście zostaną Wam opisane kolejne kroki pielęgnacyjne. Jednak jeżeli nie możecie się doczekać, serdecznie polecam Wam książkę, o której wcześniej wspomniałam, mianowicie Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek”. Warto także zwrócić uwagę na pozycję „Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku” autorstwa Barbary Kwiatkowskiej. Dla tych bardziej cierpliwych wszystkie najważniejsze wskazówki pojawią się już niebawem  na blogu. Opiszcie mi jak rozpoczęła się Wasza przygoda z koreańską pielęgnacją, kiedy pierwszy raz o niej usłyszeliście i jakie były Wasze pierwsze efekty? Czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze !